Już dobre dziesięć lat temu było wyraźnie widać, w którą stronę zmierza motoryzacja. Segment klasycznych samochodów klasy średniej zaczynał powoli tracić znaczenie, a rynek coraz mocniej przejmowały SUV-y i crossovery. Właśnie w tym momencie z fabryki w Rüsselsheim wyjechał samochód, który dla wielu okazał się sporym zaskoczeniem. Popularny model, ale ubrany w niemal futurystyczną stylistykę i wyposażony w technologie, których wcześniej w Oplu właściwie nie było. Tak narodziła się druga generacja Insignii.

Przez długie lata marka Opel funkcjonowała w świadomości kierowców jako ten trochę mniej prestiżowy przedstawiciel niemieckiej motoryzacji. Samochody z błyskawicą na masce uchodziły za solidne, rozsądne i dość przewidywalne. Rzadko jednak kojarzyły się z technologiczną finezją czy aspiracjami do świata premium. Do tego dochodziły jeszcze wspomnienia z lat dziewięćdziesiątych, kiedy niektóre modele tej marki zmagały się z problemami z korozją. Wszystko to sprawiało, że Opel w hierarchii niemieckich marek często ustawiany był o jeden stopień niżej.

Pierwsza generacja Insignii zaczęła ten wizerunek powoli zmieniać. Samochód zdobył tytuł Europejskiego Samochodu Roku 2009 i pokazał, że Opel potrafi stworzyć coś więcej niż tylko poprawny środek transportu. Jednak dopiero druga generacja poszła o krok dalej. W tym przypadku nie było już półśrodków.

Stylistycznie Insignia B wyraźnie nawiązuje do konceptu Opel Monza, zaprezentowanego w 2013 roku. Projekt był odważny i futurystyczny, więc oczywiście nie wszystkie elementy mogły trafić wprost do produkcji. Ale kiedy patrzy się na sylwetkę Insignii – zwłaszcza w wersji kombi – widać, że inspiracja była bardzo wyraźna. Długie, nisko poprowadzone linie nadwozia, smukłe proporcje i dynamiczna linia dachu sprawiają, że auto wygląda raczej jak stylowe gran turismo niż klasyczne rodzinne kombi.

Co ciekawe, Insignia urosła niemal pod każdym względem. Samochód jest dłuższy, szerszy i ma większy rozstaw osi niż poprzednik. Dzięki temu we wnętrzu pojawiło się więcej przestrzeni, szczególnie na tylnej kanapie. To ważne, bo w segmencie klasy średniej komfort podróżowania na dłuższych dystansach jest jedną z kluczowych cech.

Jednak największe zaskoczenie kryje się w wyposażeniu. W tej generacji Opel naprawdę postanowił pokazać, że potrafi dorównać technologicznie znacznie droższym markom. W zależności od wersji można było znaleźć tu elementy, które jeszcze kilka lat wcześniej zarezerwowane były głównie dla samochodów klasy premium.

Mowa między innymi o matrycowych reflektorach LED IntelliLux, wyświetlaczu head-up display, aktywnym tempomacie czy systemach wspomagających utrzymanie pasa ruchu. Do tego dochodzą elementy czysto komfortowe: podgrzewana kierownica, podgrzewana tylna kanapa, ambientowe oświetlenie wnętrza czy elektrycznie otwierana klapa bagażnika sterowana ruchem stopy.

W praktyce oznacza to, że wsiadając do tak skonfigurowanej Insignii można odnieść wrażenie lekkiego dysonansu. Z jednej strony to wciąż Opel – marka kojarzona z rozsądnym wyborem. Z drugiej jednak wyposażenie i poziom technologii momentami sugerują ambicje sięgające znacznie wyżej.

Pod maską opisywanego egzemplarza pracuje dwulitrowy silnik wysokoprężny 2.0 CDTI o mocy 170 koni mechanicznych. To jednostka, która idealnie pasuje do charakteru tego samochodu. Nie jest to silnik nastawiony na sportowe emocje, ale oferuje solidny moment obrotowy i bardzo dobre warunki do spokojnego pokonywania długich tras. W połączeniu z automatyczną skrzynią biegów tworzy zestaw, który najlepiej czuje się na autostradzie lub w długiej podróży.

I może właśnie w tym tkwi największa siła Insignii drugiej generacji. Powstała w momencie, gdy świat zaczynał powoli odwracać się od klasycznych sedanów i kombi. SUV-y przejmowały rynek, a producenci coraz mocniej skupiali się na wyższych i bardziej modnych nadwoziach.

Tymczasem Insignia pozostała wierna klasycznej formule dużego, komfortowego samochodu do podróżowania. Być może dlatego nie zrobiła tak spektakularnej kariery, na jaką zasługiwała. Ale z perspektywy czasu widać coś jeszcze wyraźniej.

To jeden z tych samochodów, które starzeją się zaskakująco dobrze. I które dziś, na rynku wtórnym, potrafią okazać się znacznie bardziej rozsądnym wyborem, niż wielu kierowców mogłoby się spodziewać.
