
Są samochody, których znaczenie wykracza daleko poza motoryzację. Auta, które przestają być jedynie środkiem transportu i stają się symbolem całej epoki. Dla jednych są wspomnieniem dzieciństwa, dla innych spełnieniem dawnych marzeń, a dla jeszcze innych dowodem na to, jak bardzo zmienił się świat. Właśnie do takich samochodów należy Volkswagen Golf II.
Trudno znaleźć w Polsce osobę, która nigdy nie zetknęła się z tym autem. Nawet ludzie niezainteresowani motoryzacją doskonale rozpoznają jego charakterystyczną, kanciastą sylwetkę. Golf drugiej generacji był obecny wszędzie – na osiedlach, pod blokami, na parkingach, w komisach, na giełdach samochodowych i w rodzinnych albumach. Dla wielu Polaków był pierwszym prawdziwym kontaktem z zachodnią motoryzacją. I choć dzisiaj może wydawać się prostym, niepozornym hatchbackiem, w latach 90. miał niemal status samochodu idealnego.

Das Auto
Istnieją auta, które z czasem obrastają legendą. Czasami dzieje się to przez osiągi, czasami przez sukcesy sportowe, a czasami przez zwykłą obecność w życiu milionów ludzi. Golf II należy właśnie do tej ostatniej kategorii. Kiedy Volkswagen wiele lat później zaczął używać hasła „Das Auto”, wielu fanów marki uważało, że żaden model nie pasuje do niego bardziej niż właśnie Golf drugiej generacji. Bo jeśli istnieje samochód definiujący pojęcie rozsądnego auta dla mas, to właśnie on. Produkowany od 1983 do 1991 roku Golf II okazał się gigantycznym sukcesem sprzedażowym. Powstało ponad sześć milionów egzemplarzy, co nawet dzisiaj robi ogromne wrażenie. Ale liczby nie tłumaczą wszystkiego. Prawdziwy fenomen Golfa polegał na tym, że był samochodem idealnie dopasowanym do potrzeb przeciętnego kierowcy. Nie próbował być przesadnie luksusowy ani sportowy. Nie szokował stylistyką. Nie oferował futurystycznych rozwiązań. Po prostu działał. Był praktyczny, trwały, łatwy w obsłudze i wystarczająco nowoczesny, by sprawiać wrażenie auta z lepszego świata.

Zachód na czterech kołach
Żeby zrozumieć fenomen Golfa II w Polsce, trzeba przypomnieć sobie realia przełomu lat 80. i 90.Dla mieszkańców Europy Zachodniej Volkswagen był po prostu jednym z wielu popularnych samochodów kompaktowych. Dla Polaków wyglądało to zupełnie inaczej. W czasach PRL-u zachodnie auta były symbolem luksusu i niedostępności. Na ulicach dominowały Polonezy, Fiaty 125p, Maluchy czy Łady. Samochody z RFN, Francji czy Holandii wydawały się czymś niemal egzotycznym. Kiedy po upadku komunizmu granice zaczęły się otwierać, Polacy masowo ruszyli po używane auta z Zachodu. I właśnie wtedy Golf II rozpoczął swoją drugą karierę. Na początku lat 90. samochody sprowadzane z Niemiec, Belgii czy Holandii zaczęły zalewać polskie drogi. Obok Passatów, Opli Kadettów, Astr i Vectr, Golf stał się jednym z najczęściej importowanych modeli. Dla wielu rodzin był ogromnym krokiem naprzód. Nagle można było mieć samochód wygodniejszy, nowocześniejszy i znacznie solidniejszy od tego, co wcześniej oferował rodzimy przemysł motoryzacyjny. Golf dawał poczucie kontaktu z Zachodem.

Fenomen składaków
Wokół importowanych samochodów z tamtych lat powstało wiele historii i motoryzacyjnych legend. Jednym z najbardziej charakterystycznych zjawisk były tak zwane składaki. To dziś niemal zapomniany fragment polskiej motoryzacyjnej rzeczywistości. Wysokie opłaty celne i skomplikowane przepisy sprawiały, że sprowadzanie kompletnych samochodów często było nieopłacalne. Polacy, jak to często bywało, szybko znaleźli sposób na obejście problemu. Samochody kupowane na Zachodzie rozbierano jeszcze przed przekroczeniem granicy.Osobno przewożono nadwozie, osobno zawieszenie, a silnik potrafił podróżować na lawecie lub w busie znajomego handlarza. Po przekroczeniu granicy auta składano ponownie już w Polsce. Brzmi absurdalnie? A jednak właśnie tak wyglądała część motoryzacyjnego boomu początku lat 90. Golf II był jednym z najczęściej sprowadzanych modeli w taki sposób.

Samochód idealny na swoje czasy
Dzisiaj patrzymy na Golfa II jak na prostego klasyka. Ale w momencie debiutu był samochodem niezwykle nowoczesnym. Volkswagen zachował sprawdzoną koncepcję poprzednika, ale poprawił praktycznie każdy element. Nadwozie stało się większe i bardziej przestronne. Auto oferowało więcej miejsca dla pasażerów i większy bagażnik, zachowując jednocześnie kompaktowe rozmiary. Golf nadal był samochodem łatwym do zaparkowania i świetnie odnajdywał się w miejskiej rzeczywistości. Jednocześnie dawał poczucie solidności, którego brakowało wielu konkurentom. Drzwi zamykały się z charakterystycznym ciężkim dźwiękiem, plastiki wydawały się trwałe, a całość sprawiała wrażenie auta stworzonego na lata. I w dużej mierze rzeczywiście tak było.

Prosta mechanika, ogromna trwałość
Jednym z największych powodów sukcesu Golfa II była jego mechaniczna prostota. To samochód pochodzący jeszcze z czasów, kiedy auta projektowano przede wszystkim z myślą o trwałości i łatwości naprawy. Silniki były nieskomplikowane, elektroniki praktycznie nie było, a większość usterek dało się usunąć przy pomocy podstawowych narzędzi. Dzięki temu Golf stał się ulubieńcem zarówno zwykłych kierowców, jak i mechaników. Samochód wybaczał zaniedbania, dobrze znosił ogromne przebiegi i potrafił jeździć nawet w bardzo trudnych warunkach. Nie bez powodu do dziś można spotkać egzemplarze mające po kilkaset tysięcy kilometrów przebiegu. W czasach, gdy przeciętne polskie drogi pozostawiały wiele do życzenia, taka wytrzymałość była ogromną zaletą. Golf radził sobie z dziurami, kiepskim paliwem i brutalną eksploatacją znacznie lepiej niż wiele innych samochodów.

Diesel, który stał się legendą
Szczególne miejsce w historii Golfa II zajmują wersje wysokoprężne. Dzisiaj diesel wielu osobom kojarzy się z filtrami DPF, skomplikowanym osprzętem i kosztownymi naprawami. Ale w latach 80. i 90. sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Diesel Volkswagena był symbolem oszczędności i niezniszczalności. Silniki 1.6 D oraz późniejsze turbodiesle nie imponowały osiągami. Były głośne, powolne i mocno wibrowały. Ale miały jedną ogromną zaletę. Potrafiły przejechać niewiarygodne dystanse. Wielu kierowców do dziś wspomina Golfy diesel jako auta praktycznie nie do zajechania. Samochody te jeździły w taksówkach, firmach, gospodarstwach i rodzinach przez dekady. Często były przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Golf jako element polskiego krajobrazu
W pewnym momencie Golf II stał się w Polsce czymś więcej niż samochodem.Stał się elementem codzienności. Był obecny wszędzie. Stał pod szkołami, warsztatami, blokami i sklepami spożywczymi. Woził rodziny nad morze, służył jako auto firmowe, samochód młodego kierowcy albo pierwsze auto sprowadzone z Niemiec. To właśnie dlatego dziś budzi tak ogromny sentyment. Wspomnienie Golfa II to dla wielu osób wspomnienie konkretnego okresu życia. Dzieciństwa. Pierwszych wakacji. Pierwszych podróży na Zachód. Transformacji ustrojowej. Ten samochód stał się częścią polskiej historii lat 90.

Kult młodych kierowców
Golf II bardzo szybko zdobył również popularność wśród młodych kierowców. Powodów było kilka. Po pierwsze – samochód był stosunkowo tani i łatwo dostępny. Po drugie – ogromna liczba części zamiennych sprawiała, że utrzymanie auta nie rujnowało budżetu. Po trzecie – Golf dawał ogromne możliwości modyfikacji. To właśnie wokół drugiej generacji Golfa powstała w Polsce jedna z pierwszych dużych społeczności tuningowych. Obniżone zawieszenia, szerokie felgi, sportowe kierownice, dokładki GTI czy swapowane silniki stały się codziennością. Golf był idealną bazą do przeróbek. Nawet dziś na zlotach motoryzacyjnych można spotkać perfekcyjnie odrestaurowane egzemplarze, które pokazują, jak silny kult zbudował wokół siebie ten model.

GTI – marzenie młodych fanów motoryzacji
Szczególnym obiektem pożądania była oczywiście wersja GTI. Dla wielu młodych ludzi w latach 90. i na początku XXI wieku Golf GTI był symbolem sportowej motoryzacji dostępnej dla zwykłego człowieka. Nie był tak drogi jak samochody premium, ale dawał namiastkę sportowych emocji. Lekka konstrukcja, dobre prowadzenie i dynamiczne silniki sprawiały, że GTI stało się ikoną hot hatchy. Dzisiaj zadbane egzemplarze osiągają coraz wyższe ceny i powoli stają się pełnoprawnymi klasykami.

Dlaczego Golf II był tak dobry?
Sekret sukcesu Volkswagena był zaskakująco prosty. Golf II nie próbował być najlepszy w każdej kategorii. Nie był najtańszy. Nie był najbardziej luksusowy. Nie był najbardziej sportowy. Ale niemal w każdej dziedzinie był po prostu bardzo dobry. To samochód zaprojektowany z ogromnym wyczuciem. Volkswagen doskonale rozumiał, czego oczekują zwykli kierowcy. Praktyczności. Trwałości. Prostoty. Uniwersalności. Golf oferował to wszystko w niezwykle spójnym pakiecie. I właśnie dlatego odniósł sukces praktycznie na całym świecie.

Jak Golf II zestarzał się po latach?
Dzisiaj Golf II jest już pełnoprawnym klasykiem. Jeszcze kilkanaście lat temu był po prostu starym autem spotykanym na każdym osiedlu. Dziś zadbane egzemplarze zaczynają znikać z dróg, a ich wartość systematycznie rośnie. Największym problemem pozostaje oczywiście korozja. Wiele samochodów nie przetrwało próby czasu, szczególnie egzemplarze eksploatowane w trudnych warunkach. Jednak dobrze zachowane Golfy nadal potrafią robić ogromne wrażenie. Ich prostota stała się dziś zaletą. W świecie nowoczesnych samochodów pełnych ekranów, asystentów i skomplikowanej elektroniki Golf II przypomina, jak wyglądała motoryzacja skupiona przede wszystkim na funkcjonalności.

Symbol epoki
Volkswagen Golf II to znacznie więcej niż popularny hatchback sprzed lat. To samochód, który dla milionów ludzi stał się symbolem przemian gospodarczych i społecznych. Dla jednych był pierwszym zachodnim autem w rodzinie. Dla innych spełnieniem marzeń. Dla jeszcze innych początkiem motoryzacyjnej pasji. Niewiele samochodów zapisało się w polskiej świadomości tak mocno jak właśnie Golf II. I być może właśnie dlatego do dziś budzi tak duży sentyment. Bo kiedy patrzymy na tego prostego Volkswagena, widzimy coś więcej niż tylko samochód. Widzimy fragment historii.
