Ile luksusu zostało w 20 letnim topowym Audi? Na co zwrócić uwagę przy kupnie? Czy A8 to tylko stateczna limuzyna czy może coś więcej?

Dzisiaj przejedziemy się Audi A8 D2 i sprawdzimy co może nam zaoferować to auto ponad dwie dekady po premierze.
A na początek cofamy się w czasie jeszcze bardziej.
Historia modelu

Jeśli w latach 80 tych żyłeś po dobrej stronie żelaznej kurtyny i miałeś trochę pieniędzy do wydania dobrym sposobem na zaznaczenie statusu społecznego było udanie się do salonu Mercedesa albo BMW i zamówienie sobie S klasy albo serii 7. Audi na tej mapie luksusu wtedy nie występowało. Owszem, ich modele dla klasy średniej były w porządku, ale to co interesowało doktora z alpejskiej wioski, który swoją Setką quattro dojeżdżał do pacjentów w górach, nie przemawiało do rekinów biznesu czy giełdowych japiszonów.

Ludzie z Audi chcieli czegoś więcej, sięgnęli więc po wszystkie swoje najlepsze rozwiązania techniczne, dokładając do tego nowo skonstruowany silnik V8 i upchali to w nowym modelu o zaskakującej nazwie: V8. Samochód przypominał nieco Audi 200, dlatego mimo starań marketingowców i sesji zdjęciowych z odrzutowcami nie sprzedawał się zbyt dobrze.
Audi nie poddało się jednak i 6 lat później zaprezentowało światu szczyt swoich ówczesnych możliwości – wykonany z aluminium, całkiem nowy model w klasie F o najwyższym w nowej nomenklaturze oznaczeniu – A8. I od tego momentu zaczęła się historia niemieckiej świętej trójcy luksusu do której weszły S klasa, Seria 7 i A8 właśnie. Mimo zastosowania standardowego przedniego napędu, co budziło zdziwienie konserwatywnych klientów i konkurencji, producent z Ingolstadt sukcesywnie zdobywał rynek, zwłaszcza, że zamówić można było również legendarne quattro. Wyposażenie i jakość wykonania broniły się same, nierdzewne aluminium przekonywało trwałością, a wybór silników wydawał się wystarczający.
W najbardziej luksusowej wersji A8 miało przedłużone nadwozie i 6 litrowy motor W12. Poza większymi gabarytami auto wyróżniało się również specjalnie do tej wersji zaprojektowanym zestawem felg.
Wisienką na torcie był model S8 z silnikiem 4.2 o mocy 360 KM, napędem na 4 koła, a także z układem hamulcowym i zawieszeniem dostosowanym do większej mocy i osiągów.
Po 8 latach produkcji nadszedł czas na zmiany i w 2002 świat ujrzał następcę pierwszego A8 czyli model D3.
Wygląd zewnętrzny

Audi A8 generacji D2 w odróżnieniu od swojego protoplasty, modelu V8 zerwało z kanciastymi kształtami na rzecz obłości i opływowości. Oczywiście stylem nawiązuje do innych modeli marki z tego okresu. Byłoby przesadą powiedzieć, że to tylko powiększona wersja mniejszego rodzeństwa, ale kształt przednich świateł, grilla, tylnych lamp ma w sobie charakterystyczne elementy producenta. Najwięcej podobieństw widać tu z A6-tką jeszcze w nadwoziu C4. Czy to zarzut? Bynajmniej. Audi na tle swoich największych konkurentów czyli S klasy Mercedesa i BMW serii 7 prezentuje się (czy raczej prezentowało w czasach gdy było nowością) bardzo pozytywnie. Niewiele odbiegało lekkością od siódemki bijąc pod tym względem na głowę Mercedesa, chociaż na marginesie nabywcy Eski nie tylko nie byli tym faktem zasmuceni, ale wręcz oczekiwali żeby opasły od luksusu wóz przygniatał wizerunkowo inne auta i nie przeszkadzało im że jeśli chodzi o estetykę to gra on w swojej oddzielnej lidze. Osobiście najbardziej lubię oglądać A8 z tyłu. Z tej perspektywy wygląda muskularnie i elegancko jednocześnie. Tak jak atletycznie zbudowany sportowiec w dobrze skrojonym garniturze. Ale z każdej innej strony jest równie dobrze.
Nadwozie Audi przeszło do historii motoryzacji jako pierwsze seryjnie produkowane w całości z aluminium. Tak, pamiętam o Land Roverze, ale użycie aluminium w tamtym wypadku było wynikiem wojennych niedostatków stali, a nie wyborem podyktowanym względami technicznymi. Audi Space Frame miało być właśnie tą sloganową „przewagą dzięki technice” i trzeba przyznać, że wyszło to dobrze. Może waga samochodu nie jest tak niska jak można by sobie obiecywać po lżejszym materiale, ale już właściwości antykorozyjne są niezaprzeczalne. W naszych polskich warunkach A8 jako auto mocno używane może być też zakupem nieco bezpieczniejszym niż inne podobne pojazdy, bo mimo trwającego latami zalewu rodzimego rynku przez różnej maści importowane rozbitki sprowadzenie i naprawa poważnie uszkodzonego A8 była opłacalna mało albo wcale.
Wnętrze

Nie zapomnę jak oglądając test tego auta w kultowym dla mojego pokolenia Magazynie Auto w TVP, usłyszałem, że szczegółowe opisywanie dostępnego w A8 wyposażenia zajęłoby cały odcinek. W czasach kiedy za dobrze wyposażone auta uchodziły te ze wspomaganiem kierownicy i centralnym zamkiem Audi było pojazdem z innej planety. W bogatej wersji można było znaleźć elektryczne fotele z pamięcią ustawień, elektrycznie regulowaną kolumnę kierownicy, która odjeżdżała po wyjęciu kluczyka ułatwiając wysiadanie, automatyczną klimatyzację podzieloną na strefy, nawigację z kolorowym wyświetlaczem, a nawet baterię solarną w szyberdachu, która zasilała wentylację w stojącym na słońcu aucie i pozwalała schładzać wnętrze.
Jakie jest wnętrze A8? Jednym słowem- wygodne. Łatwo znaleźć tu dobrą pozycję za kierownicą, wszystko jest pod ręką, możemy oprzeć się na szerokim podłokietniku (swoją drogą bardzo drogim i już trudno dostępnym), nie brakuje miejsca na nogi ani nad głową. Po przesiadce z innego auta trochę przeszkadzał mi szeroki pedał hamulca, o który łatwo zawadzić przenosząc nogę na gaz, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia.
Zajmując miejsca za kierownica A-ósemki masz ochotę tylko na jedno – wyjazd w długą trasę. A w tym z pewnością pomoże to co pod maską.
Silnik / skrzynia biegów

Pracująca tu mniejsza z V-ósemek ma pojemność 3,7 i 260 KM. Bez problemu radzi sobie z napędzaniem samochodu. Z pewnością pomaga w tym quattro, które pozwala odpychać się pewnie czterema kołami. Jak przy każdym takim napędzie trzeba zwracać uwagę na opony. Muszę być jednakowe, bo różnice w bieżniku czy stopień zużycia mogą niszczyć napędy.
Auto jest wyposażone w instalację gazową, która świetnie spisuje się w tym silniku. Oczywiście jej komponenty jak wtryski czy reduktory muszą być dopasowane do parametrów silnika.
Spalanie wynosi od 12 do 15 litrów benzyny i od 15 do nawet 20 litrów gazu.
Skrzynia po latach działa nadal bez problemów. Jest to wersja 5 biegowa, stosowana po liftingu, poprzednia o 4 przełożeniach cieszy się co prawda lepsza opinią, ale ta wymagała jedynie wymiany sprzęgła hydrokinetycznego przy 360 tysiącach przebiegu. Sami odpowiedzcie sobie czy to wiele. Poza tym trzeba w niej zadbać o odpowiedni olej z filtrem i można nakręcać kolejne setki kilometrów.
Jazda

A-ósemką można jeździć spokojnie i dostojnie. W końcu zdarza się, że zwłaszcza w wersji przedłużanej służy jako auto reprezentacyjne do wożenia ważnych osobistości. Wtedy sunie gładko po drodze i separuje nas od nierówności asfaltu jeśli takie napotkamy. Mimo gabarytów i masy prowadzi się dosyć lekko i pewnie w czym z pewnością zasługa napędu quattro. Przeważającym odczuciem jest komfort, od razu wiemy, że auto zostało zaprojektowane do pokonywania dużych odległości.
A co jeśli nam się trochę spieszy?
Jeśli chodzi o zdolność silnika do sprostania dynamicznej jeździe to nie ma tu dużego problemu. A8 z silnikiem 3.7 przyspiesza bez ociągania, skrzynia tiptornic pozwala na ręczną zmianę przełożeń, a hamulce są dopasowane od osiągów. Pewnego przyzwyczajenia wymaga natomiast charakterystyka prowadzenia w sytuacjach granicznych. Przez ciężki i dość daleko wysunięty do przodu silnik auto ma tendencję do podsterowności w początkowej fazie łuku, którą potem niweluje napęd quattro. Wymaga to przyzwyczajenia, chociaż występuje tylko przy naprawdę dynamicznej jeździe.
Serwis i awarie
Zakup co najmniej 20 letniego auta klasy premium wiąże się niezmiennie z ponoszeniem kosztów, które mogą wyrównać w krótkim czasie wartość jego zakupu. Trzeba się z tym liczyć niezależnie od marki, którą wybieramy. W przypadku A8 pierwszej generacji nie jest inaczej.
Na co więc zwrócić uwagę?
Oto kilka podpowiedzi
- elektryka – sprawdzamy każdy pstryczek elektryczek, żeby ilość drobnych usterek nie odbijała nam się czkawką przez kolejny rok
- automatyczne skrzynie biegów – wciąż istnieją ludzie którzy boją się automatów, a tak naprawdę ich awaryjność najbardziej zależy od użytkowników. Zmieniamy na czas olej i właściwa obsługa zapewnią nam setki tysięcy spokojnie przejechanych kilometrów.
- zawieszenie – jeśli A ósemka ma prowadzić się dobrze nie może być mowy o luzach i stukach w zawieszeniu. Za dobrej jakości komplet wahaczy z wymianą zapłacimy nawet kilka tysięcy złotych
- rozrząd – niestety poza wersją 2.8 rozrząd w silnikach benzynowych nie należy do tanich. Połączenie paska, łańcuchów i napinaczy w wersjach V8 potrafi kosztować 1/3 obecnej wartości niektórych oferowanych do sprzedaży aut. Warto mieć potwierdzenie takiej naprawy przy zakupie.
- Diesle 2.5 TDI mają już wyrobioną złą opinię, problemy ze smarowaniem czy wycierające się wałki rozrządu nie zachęcają do zakupu, chociaż nie brakuje również ich zwolenników.
- Diesel 3.3 TDI – najbardziej tajemniczy w stawce, produkowany przez 3 lata, mało znany mechanikom, z niewielką ilością zamienników na rynku. Kupujesz na własne ryzyko.

Największa zaletą A8 jest oczywiście aluminiowe nadwozie, ale tutaj wrzucę małą łyżkę dziegciu. Uszkodzona fizycznie powierzchnia nadwozia może ulegać utlenianiu. Dotyczy to warstwy powierzchniowej i nie jest tak niebezpieczne jak klasyczna korozja, ale nie wygląda estetycznie. Dlatego tak czy inaczej przed zakupem należy dokładnie obejrzeć samochód, który nas interesuje.
Gwiazda kina
A na koniec przyjrzymy się debiutowi A8 na dużym ekranie. W 1998 roku do kin wszedł film Ronin, który dla fanów Audi stał się podobnie obowiązkową pozycją co Bullit dla entuzjastów Forda Mustanga. Opowieść o dawnych szpiegach z czasów zimnej wojny, którzy w nowej rzeczywistości zostają najemnikami do mokrej roboty, wypełniają rozbudowane sceny pościgów zrealizowane w starym dobrym stylu, bez efektów CGI i obrazków rodem z gier komputerowych. I tak w kolejnych minutach filmu widzimy jak skradzione, dodatkowo rozśmieszane podtlenkiem azotu Audi szaleje po ulicach Nicei rozbijając stragany rybne i kawiarniane stoliki. Jeśli nie przekona was obsada z Robertem De Niro, Jeanem Reno, czy cała szpiegowsko-sensacyjna historia to obejrzyjcie ten film, o ile jeszcze go nie widzieliście, tylko dla samochodów. Naprawdę warto.
A jeśli chcecie obejrzeć opisywane Audi w ruchu zapraszam na seans.
