Jakim motocyklem jest Honda CTX? Czy to coś więcej niż pomniejszona wersja Gold Winga? Gdzie sprawdzi się najlepiej? Zobaczmy.

Dzięki uprzejmości Huberta przejedziemy się tym ciekawym motocyklem i przekonamy się co w nim jest fajnego a co nie.
A na początek tradycyjnie trochę o historii, a że nie jest ona długa nie zajmie to wiele czasu.
Historia modelu
Żeby opowiedzieć o CTX musimy zacząć od jednej z legend Hondy czyli modelu Gold Wing. Ten motocyklowy mastodont, z każdą kolejną zmianą rosnący i przybierający na wadze stał się przez lata synonimem ultra luksusowej turystyki motocyklowej. Na pokładzie miał niemal wszystko co można było upchnąć w motocyklu. Dla tych, którzy nie czują się pewnie na 2 kołach stworzono nawet wersję trójkołową. Pojawiły się też przyczepki. Gold Wing starzejąc się razem z jego entuzjastami zaczął powoli zamieniać się w swoją karykaturę. Zdawało się się, że jego właściciele za punkt honoru stawiali sobie zmianę swoich maszyn w pulsujące kilometrami ledowych świateł i hałasujące muzyką z głośników wesołe miasteczka. Pod koniec pierwszej dekady nowego wieku ktoś w końcu zauważył, że co za dużo to nie zdrowo i w ofercie Hondy pojawił się okrojony z groteski Gold Wind F6B. Nie dość że pozbawiony wielu rozleniwiaczy takich jak rozbudowany system audio, nawigacja, grzane manetki czy wsteczny bieg to jeszcze obniżony, z ograniczoną do minimum szybą i dostępny w każdym możliwym kolorze pod warunkiem, że będzie to czarny.
*na wybranych rynkach dostępna była jeszcze wersja czarno-czerwona

A ponieważ rynek motocyklowy podobnie jak samochodowy zajmuje się dziś głównie poszukiwaniem nisz, Honda poszła za ciosem i stworzyła zaraz potem kolejne wariacje na temat cruiser w stylu bagger, tyle że w segmencie niżej. I tak na rynku pojawiły się Honda CTX 700 oparta na nakedzie NC700 i właśnie nasz bohater czyli CTX1300 spokrewniony z Pan European. Japoński producent dużym CTX-em zamierzał zawojować głównie rodzimy i amerykański rynek, skąd pochodzi również egzemplarz, którym dzisiaj jeździmy.

Wygląd zewnętrzny
Honda CTX niezależenie od tego co sądzi się o jej wyglądzie z pewnością zwraca na siebie uwagę. Kiedy jedziemy gdzieś w grupie kilku różnych motocykli to najczęściej sprzęt Huberta przykuwa uwagę przechodniów, powoduje, że ludzie się zatrzymują, dopytują. Oczywiście najczęściej są to motocykliści, bo mówimy o okolicznościach typu zloty czy temu podobne imprezy, co nie zmienia faktu, że Japończykom wizualnie wyszło ciekawe dzieło. CTX jest dalekowschodnią wariacją na temat motocykli typu bagger, czyli maszyn z szeroką owiewką, obniżoną ekstremalnie szybą i opadająca w dół tyłowi, który wieńcza boczne kufry. Mnie ten motocykl najbardziej podoba się z przodu, Spora owiewka, którą optycznie poszerzają jeszcze lusterka, piękna ledowa lampa i chrom wystających po bokach kolektorów, wszystko to robi wrażenie.

Z tyłu motocykl jest równie udany. Zgrabnie wkomponowana w całość lampa również w technologii led, zgrabne kufry, szeroka opona i dwa duże symetryczne wydechy. Do tego ciekawe, opcjonalne oparcie w kolorze motocykla. I właśnie ten element jak i duża akcesoryjna szyba zmieniają najwięcej w charakterze CTX, jeśli odniesiemy się do zamierzeń projektantów. W oryginalnym koncepcie Honda ma szczątkową przednią szybkę i opadający ku dołowi tył. Zachowanie czystości oryginalnych linii okupione jest jednak walką z wiatrem na trasie i większą ilością owadów na kasku, a także mniejszą wygodą pasażera.

Silnik, skrzynia biegów
Do ramy CTX 1300 trafił solidnie zmodyfikowany silnik od Pan European. Ta widlasta czwórka pasuje tu idealnie. Co prawda obniżono jej moc o 40%, ale za to zyskała więcej momentu obrotowego. W liczbach wygląda to następująco: 84 KM i 106 Nm. Ten zabieg wpłynął na łatwą do przewidzenia charakterystykę silnika, który nie zachęca do piłowania na wysokich obrotach, za to odwdzięcza się dużą elastycznością i niezłym odejściem z dołu już od 2000 obrotów. Skrzynia biegów tradycyjnie dla Hondy pracuje miękko i cicho. Zmiany przełożeń dokonuje się ledwie dotykając dźwigni, co samo w sobie jest dużą przyjemnością. Napęd na koło przenoszony jest za pomocą wału.

Jazda
CTX jest motocyklem niezwykle wygodnym. Wielkie siedzenie, szeroko rozstawiona kierownica, niezbyt daleko wysunięte podnóżki, to wszystko sprawia, że jeździ się na nim komfortowo. Idealnie sprawdzi się jako sprzęt dla niższych motocyklistów, bo cztery litery można posadzić zaledwie 735 mm nad ziemią. Osoby o wzroście mocno ponad przeciętnym mogą mieć pewne problemy ze znalezieniem wygodnej pozycji, zwłaszcza jeśli chodzi o nogi. Moje 182 cm czują się tu jednak bardzo dobrze. Z powodu swojej wygody CTX jest bardzo przyjemnym towarzyszem dalszych podróży. Miasto natomiast nie jest jego naturalnym terytorium.

Honda ożywa z bardzo przyjemnym dźwiękiem fałki, która daje jej duża elastyczność i wystarczające przyspieszenie. Na prostych odcinkach CTX prowadzi się bardzo przyjemnie. Na zakrętach jest lekko nerwowo, zwłaszcza przy niższych prędkościach. Być może to kwestia szerokości tylnej opony, która ma 200 mm czy stopnia jej zużycia, ale przy lekkim pochyleniu czuć siły na kierownicy, jakby moto chciało się albo wyprostować albo złożyć bardziej. Przy szybszej jeździe jest lepiej, trzeba tylko pamiętać, żeby nie wchodzić w zakręty zbyt dynamicznie, bo potem jak w każdym szerokim i niskim motocyklu może zabraknąć kilku centymetrów prześwitu pod nogami żeby zacieśnić łuk.

Hamulce są bez zarzutu, seryjny ABS i 9 tłoczków robią swoje, Zauważyłem jednak, że w codziennej jeździe właściwie nie ma większej potrzeby ich używania. Jeśli jeździ się płynnie i przewidująco można do zatrzymywania się na światłach, czy zwalniania przed skrzyżowaniami używać tylko i wyłącznie redukcji biegów. Hamowanie silnikiem w tym motocyklu jest silnie odczuwalne. Często zapominam o tym kiedy akurat jadę za Hubertem, co powoduje pewną nerwowość, bo mimo braku świecącego u niego światła stopu widzę, jak CTX trochę za szybko powiększa mi się w szybce kasku.

Gdybym miał opisać jednym słowem zawieszenie, powiedziałbym – sprężyste. Jadąc po poprzecznych, krótkich nierównościach ma się wręcz wrażenie lekkiego podskakiwania, ale za to jesteśmy dobrze informowani o rodzaju nawierzchni po jakiej jedziemy.

Lusterka wyglądają świetnie w sensie wizualnym, ale w czasie jazdy podziwiałem w nich jedynie moje dłonie zaciśnięte na manetkach i klamki od hamulca i sprzęgła. Widok, który mnie interesował był zdecydowanie bohaterem drugiego planu. Być może regulacja kierownicy poprawiłaby sytuację.

Przyzwyczajenia, a na początek ostrożności wymaga pewna cecha CTX-a. Połączenie dużego momentu obrotowego z wałem napędowym powoduje, że reakcje na zmianę obciążenia bywają czasem dość gwałtowne. Dodanie gazu na rondzie czy w wolnym łuku może nas zaskoczyć szarpnięciem. Na straży dojścia do sytuacji krytycznych stoi na szczęście kontrola trakcji.
Dla kogo jest CTX 1300?

Na pewno nie jest to motocykl dla początkujących. Co prawda zajęcie pozycji za sterami jest proste i sama jazda też nie sprawi problemów, ale całość waży prawie 340 kg! Położenie takiej maszyny na jej lśniących plastikach przy nieumiejętnym manewrowaniu przy niskich prędkościach może być bolesne i nie koniecznie mówię tu o uszczerbku na zdrowiu. Honda jest typową weekendową zabawką, świetnie wygląda i stojąc w garażu zachęca do przejażdżki. Właściciel prezentowanego egzemplarza zabiera go na wypady w Polskę, ale równie dobrze można nim wyskoczyć na wieczorny objazd okolicy. Uniwersalności szukałbym jednak gdzie indziej.
A poniżej link do video, na którym możecie zobaczyć jak wygląda jazda CTX-em.
A na kolejnym filmie, bez żadnego komentarza, z samym tylko dźwiękiem silnika i otoczenia możecie poczuć jak to jest prowadzić taką Hondę.
