
Dzisiaj pojeździmy najbardziej jaskrawym autem, jakie się tu pojawiło, pouczymy się języka włoskiego oraz sprawdzimy co wspólnego mają Fiat punto i włoskie super samochody?
Dzięki uprzejmości Moniki mamy okazję poznać bliżej jeden z największych hitów rynkowych włoskiej motoryzacji, czyli model Fiat Punto.
Ale od początku
Historia modelu

Punto czyli po polsku kropka, zaprezentowane po raz pierwszy w 1993 roku, w kolejnym wjechało na motoryzacyjne rynki, by po następnych 12 miesiącach otrzymać tytuł Auta Roku 95. Nowy model zastapił wysłużone Uno, które położyło niemałe zasługi dla koncernu z Turynu. Nic więc dziwnego, że oczekiwania co do nowego auta były spore. Projekt autorstwa Giugaro zrywał z pudełkowatym kształtem poprzednika, oferując zaokrąglenia i wysokie, jak na standardy ówczesnej klasy B – nadwozie. Druga wersja Punto ujrzała światło dzienne w 1999 roku i stylistycznie zamieniła się w projekt odrysowany jakby przy linijce. Pod maski trafiły nowe silniki, poprawiło się również wyposażenie.

Lifting przednich lamp zbliżył trochę wygląd dwójki do kolejnej, trzeciej odsłony modelu czyli Grande Punto z 2005 roku, które zbudowane na płycie podłogowej Fiat Small Platform, wbrew jej nazwie, zwiększyło swoje rozmiary. W tej wersji kosmetyczne odświeżenie wyglądu zbiegło się w czasie z kolejną zmianą nazewnictwa. I tak Grande Punto przeistoczyło się w Punto Evo. Ostatnim aktem w historii tego auta było Punto 2012, które w nazwie zawiera datę swojego wejścia na rynek. Sześć lat później historia włoskiej kropki zakończyła się wraz z zaprzestaniem jej produkcji. Chociaż na horyzoncie pojawił się już następca, musimy na niego jeszcze jakiś czas poczekać.
Wygląd zewnętrzny

Zarówno Grande Punto jak i późniejsze Evo oddaliły się znacznie od tego co zaprezentowano w 93 roku. Mimo zachowania podobnych proporcji i charakterystycznych elementów jak lekko klinowaty kształt nadwozia czy pionowe lampy tylne wkomponowane w słupek C, Evo wyraźnie się zaokrągliło i przybrało wizualnie na masie. W porównaniu ze swoim protoplastą, który po latach wydaje się być nieco nudny przy spojrzeniu z przodu, Punto z roku 2010 jest zdecydowanie jakieś. I tutaj właśnie odnajduję punto uno– pierwsze skojarzenie z włoskimi autami sportowymi. Owalne światła przednie jednoznacznie przywodzą na myśl Maserati 3200 GT, i z tego co wiem nie jestem w tym osądzie odosobniony. Wspomniane tylne lampy wykonane są z kolei trochę na wzór większego brata czyli modelu Stilo w wersji 3 drzwiowej. Punto due czyli drugie co może łączyć tego akurat małego Fiata z super autami z Italii to kolor. Jak widać auto Moniki rzuca się w oczy barwą, której nie powstydziłoby się niejedno Lambo czy Ferrari. Taki lakier można spotkać na wielu Fiatach, np. na wersjach Sporting modeli Cinquecento czy Seicento. Dzięki Robertowi Brykale z kanału Muzeum Skarb Narodu stał się on moim drugim ulubionym włoskim odcieniem, zaraz po Yellow Bahama z Fiata 125. A barwa, którą tu widzimy zwie się: Giallo Ginestra.
Wnętrze

Wsiadanie do takich aut jak Punto jest przyjemnością. Najczęściej robi się to na zatłoczonych miejskich parkingach a tutaj dzięki wysoko umieszczonym fotelom wślizgiwanie się za kierownicę, przebiega sprawnie, bez obijania drzwi w samochodzie sąsiada. W Punto zawsze siedziało się trochę jak na barowym stołku, ale tutaj fotel daje się opuścić dosyć nisko, a miejsca z przodu nikomu nie powinno brakować. Wsiadanie do tyłu, zwłaszcza w wersji 3 drzwiowej to już zupełnie inna historia i oczywiście da się, ale do wielkich przyjemności to nie należy. Deska jest – mam wrażenie – wynikiem kompromisów osiągniętych w zespole projektantów, którzy chyba nie do końca wiedzieli co chcą osiągnać. Znajdziemy tu i quasi sportową kierownicę z bardzo wyraźnie wytłoczonym chwytem, i elementy – nazwijmy je „prestiżowe”, jak plastiki na konsoli w wykończeniu piano black, a na koniec zauważymy zegary, które moim zdaniem przywołują na myśl amerykańskie klasyki z lat 60 tych. Chociaż porównanie do Alfy Romeo również jest uprawnione. Niezły mix. Do tego wybitnie wbrew zasadom ergonomii umieszczono przycisk otwierania klapy bagażnika, który znajduje się na środkowym panelu i to jeszcze po prawej stronie.

Nie zmienia to faktu, że kokpit Punto Evo jako całość jest dobrze narysowany i może się podobać. W egzemplarzu, którym jeździłem deska od strony pasażera była pęknięta na wierzchu, podobno to dosyć częsta przypadłość. Trzeba jednak zaznaczyć, że auto zostało sprowadzone z bardzo gorącego regionu Włoch, w którym stojące godzinami na słońcu samochody nie mają lekko.

Co ciekawe niezależnie od rocznika niezmienne pozostaje coś, czego nie da się przekazać przez ekran. Mianowicie – charakterystyczny zapach Fiata. Nie wiem dlaczego, ale Fiat Uno, którym zdawałem egzamin na prawo jazdy, czy Seicento mojego dziadka z roku 98 pachniały bardzo podobnie do tego Evo.
Silnik / skrzynia biegów

Jednostka napędowa, którą znajdziemy pod maską to popularny Mutlijet o pojemności 1.3 litra i mocy 75 KM. Występuje ona jeszcze w kilku innych wariantach od 70 do 100 KM. Włosi jako prekursorzy diesli z układem common rail stworzyli niewielki silnik, stosowany w szerokiej gamie modeli Fiata, Lancii, Alfy, ale także np. Opla. Za swoje dzieło konstruktorzy otrzymali w 2005 roku nagrodę Silnika Roku. Ten produkowany w Bielsku Białej motor jest uznawany za bardzo oszczędny. Monika dojeżdżając autem do pracy kilkanaście km i następnie przemieszczając się po mieście potrzebuje nie więcej niż 5-6 litrów na każde 100 km. Typowa trasa powinna przynieść nam w tej dziedzinie osiągi z wynikami zaczynającymi się od 4 z przodu, a dla wyjątkowo wytrwałych fanów ecodrivingu nawet i trójki. Skrzynia biegów… jest. Jest i działa. Czego chcieć więcej? A tak serio to nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest przeciętnie precyzyjna, ale też nie sprawia problemów w obsłudze. Plus za wygodnie umieszczony drążek zmiany biegów. Ludzie mojego wzrostu znajdą go na łatwo dostępnej wysokości, tuz przy kolanie.
Jazda

Jak już mówiłem do Punto wsiada się swobodnie, ale jeśli ktoś chce może ująć sobie trochę z wygody i dodać sportowej pozycji za kierownicą. Jej wytłoczenia w połączeniu z nisko umieszczonym fotelem dają złudzenie siedzenia w czymś więcej niż miejskim aucie. A propos tych uchwytów – tu kryje się dla mnie punto tre czyli trzeci punkt budzący skojarzenia z włoskimi super autami. Są one umieszone w pozycji za 10 druga i tak wyraźne i duże, że dają wrażenie złapania byka za rogi. Żółty kolor, włoskie pochodzenie i skojarzenia z wierzgającym zwierzęciem w logo pewnej marki – no prawie Lambo.

W środku nic nie skrzypi i nie trzeszczy, chociaż plastiki w dotyku nie sprawiają wrażenia tych z górnej półki. Szkoda, że fotele nie mają właściwie żadnego trzymania bocznego, no ale w końcu to diesel do miasta, a nie Abarth na tor. Ale jak na diesla samochód jest bardzo przyzwoicie wyciszony. Silnik posiada system start stop, który na światłach i w korkach potrafi wyciszyć go zupełnie. Zawieszenie nie przenosi większych drgań, tym samochodem daje się jeździć całkiem płynnie. Przyzwoicie zachowuje się w zakrętach, a układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny na miejskie i podmiejskie drogi. Jazdę uprzyjemnia klimatyzacja, dla wygody sterujemy zamkami z pilota, na pokładzie są elektryczne szyby i zintegrowane fabryczne radio. Przy ciasnych manewrach przydaje się funkcja City włączana przyciskiem na desce rozdzielczej, która znacznie wzmacnia działanie wspomagania kierownicy i powoduje, że kołami kręci się niemal jak w powietrzu. Dzięki temu ułatwieniu i dobrej widoczności zza kierownicy autem można się łatwo przemieszczać po zakorkowanych ulicach i swobodnie parkować.
Serwis i usterki

Obecność pod maską silnika ze sporym momentem obrotowym powoduje, że sprzęgło jest narażone na szybsze zużycie . Jest to dosyć częsty problem przewijający się w opiniach użytkowników tych aut. W Fiacie nie znajdziemy za to koła dwumasowego, które występowało z tymi silnikiem w innych markach. Trzeba uważać na ubytki oleju z silnika. Stosunkowo mała jego ilość w układzie powoduje, że nawet niewielki niedobór może spowodować problemy ze smarowaniem, a to już prosta droga do kosztownej naprawy. Prozaicznym powodem ubywania oleju może być nisko zawieszona miska olejowa, która przy nieostrożnej jeździe chętnie spotyka się z krawężnikami czy wystającymi studzienkami, a wtedy łatwo o spowodowanie nieszczelności.

Z abecadła diesla mamy tu jeszcze E jak EGR i D jak DPF. Oba lubią pracę w czystości. Zapewnienie im takich warunków będzie jak najbardziej w naszym interesie. Zastosowane tu wtryskiwacze paliwa są typu elektromagnetycznego i dają się regenerować. Rozrząd sterowany jest łańcuchem, który jednak nie należy do wiecznych i ulega stopniowemu rozciąganiu. Między 150 a 200 tysięcy km należy się mu przyjrzeć. Dochodzące spod maski odgłosy ocierania o obudowę są wyraźnym ostrzeżeniem, że czas na wymianę. Wadliwy bywa wał kierownicy. Jeśli Punto skręca z oporem, mimo włączonego dodatkowego wspomagania konieczne będzie przyjrzenie się temu układowi.

Podsumowanie
Fiat Punto w swojej przedostatniej odsłonie dobrze wywiązuje się z zadań postawionych przed autami miejskimi. Jest wystarczająco przestronny z przodu, ma oszczędny i żwawy silnik, a wyjątkowo letnia barwa nadwozia poprawia nastrój nawet w pochmurne dni. Myślę, że jest to auto, które można polubić. Do zobaczenia na drodze. Arrivederci
